Organizacja Migration Watch UK zarekomendowała wprowadzenie po Brexicie zezwoleń na pracę dla korzystających z ruchu bezwizowego obywateli państw Unii Europejskiej z wyjątkiem pracowników wysoko kwalifikowanych - podały w środę brytyjskie media Według lobbującej na rzecz wzmocnienia
W przededniu 60-tej rocznicy podpisania Traktatów Rzymskich niemiecka kanclerz mówi o jasno wytyczonej drodze, jaką będzie podążać Unia Europejska w najbliższych latach. Angela Merkel nie
To blog przeznaczony dla wszystkich naszych brytyjskich gości, którzy po Brexicie planują podróżować na wakacje z Wielkiej Brytanii do Chorwacji. Przeczytaj praktyczne porady i przygotuj się na czas.
Ta sesja omawia, w jaki sposób firmy mogą poszerzać horyzonty handlu międzynarodowego i tworzyć wzrost w erze po Brexicie, w tym bariery w handlu, odkrywać nowe możliwości i podejmować pozytywne działania.
CO BĘDZIE DALEJ Z FUNTEM: najświeższe informacje, zdjęcia, video o CO BĘDZIE DALEJ Z FUNTEM; Polska waluta w odwrocie
Polsko-brytyjskie relacje po brexicie - co powinni wiedzieć przedsiębiorcy. 15.12.2020. Polski rząd dąży do tego, aby przedsiębiorcy jak najmniej boleśnie odczuli skutki zakończenia okresu przejściowego w relacjach Unia Europejska–Wielka Brytania ustanowionego na mocy Umowy o wystąpieniu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej i jak najlepiej przygotowali się do nowych warunków
. Po decyzji w sprawie Brexitu funt gwałtownie osłabił się względem innych walut. To początek kryzysu na Wyspach? A może słabsza waluta też ma swoje „plusy”? W piątek po ogłoszeniu wyników głosowania byłem załamany, widząc kurs walut – przyznaje 30-letni Mikołaj, mechanik z Birmingham. – Przez słabego funta zarobiłem w tym miesiącu o 700 złotych mniej. Mam w Polsce ratę kredytu w złotych, więc przeliczenie na złotówki ma dla mnie duże znaczenie – denerwuje się. Takich głosów po ogłoszeniu Brexitu było więcej. Ekonomiści straszyli zapaścią podając, że funt to obecnie najsłabsza z ważnych walut, która wyprzedziła w tym niechlubnym „wyścigu” nawet argentyńskie peso. Zwykli mieszkańcy Wysp przeliczali w nerwach, o ile droższe będą teraz ich wakacje kupione w euro. Rzeczywiście, patrząc na wykres z ostatnich tygodni, można dostać bólu głowy. Z drugiej strony może się jednak okazać, że nie wszyscy stracą na niskiej wartości funta. Dla niektórych może to nawet będą dobre wiadomości. Pułapka silnej waluty – Choć spadająca wartość funta to w powszechnej opinii jeden z najgorszych skutków Brexitu, istnieją argumenty za tym, że nieco niższa wartość waluty w rzeczywistości będzie ważnym czynnikiem pomagającym zmniejszyć ekonomiczne skutki negatywne wyjścia z Unii Europejskiej – zauważa Jonathan Loynes z grupy badawczej Capital Economics. Co to konkretnie znaczy? W trudnych czasach przełomu, za jaki z pewnością można uznać Brexit, silna waluta może być czynnikiem, który dodatkowo ciągnie gospodarkę w dół. Tak było w Grecji, którą w czasie kryzysu „dobiło” silne euro, przez które greckie usługi i towary nie były konkurencyjne. Przy niejasnej sytuacji dotyczącej przyszłości handlu między Wyspami a Unią, słaby funt stanowi zachętę, by jednak wciąż robić z nami interesy. Szansa, jakiej nie było Dla wielu przedsiębiorców może to wręcz oznaczać rozszerzenie działalności i rozwój firmy. – Jasne, wolałbym, żeby funt był silny, bo buduję w Polsce dom, i wcale nie uśmiecha mi się przepłacać – zaczyna 40-letni Andrzej, producent części elektronicznych z Hull. – Ale staram się być dobrej myśli, bo co mi pozostało? Są przetargi za granicą (również w Polsce), w których rok temu nie startowałem, bo wiedziałem, że moje ceny nie były dość konkurencyjne. Może teraz się to zmieni – zastanawia się. Wielka Brytania eksportuje głównie samochody, sprzęt lotniczy i elektronikę, ale renomą cieszy się też tutejsza żywność, herbata, alkohole czy ubrania. Obecny kryzys paradoksalnie może tylko przyciągnąć klientów zza granicy. Artyści mają się lepiej? To szczególnie dobra wiadomość dla przedsiębiorców, którzy mają pełne magazyny. W dzień po Brexicie wzrosło zapotrzebowanie na wiele brytyjskich towarów, bo w oczach Francuzów, Szwedów czy Polaków, z dnia na dzień staniały one o ok. 10 proc. To szczególnie korzystne w przypadku tych produktów, których produkcja nie wymaga konkretnych nakładów finansowych, a wycena jest intuicyjna. Przykładowo, obraz czy kurs gotowania za 100 funtów będą teraz nieco tańsze w oczach kupców zza granicy, przez co zapotrzebowanie na tego rodzaju produkty może być większe. Tymczasem dla twórców, różnica w cenie wywołana wahaniami walut nie ma dużego znaczenia (w przeciwieństwie do np. producenta zabawek czy mebli, który starannie wycenia towar w oparciu o ceny zakupu poszczególnych części w Chinach czy Polsce). To dlatego wyjściem z Unii stara się nie załamywać 26-letnia Marysia, projektantka z Londynu. – Kilka osób już złożyło u mnie zamówienia na ciuchy. Znajomi z Polski chcą wspierać brytyjskich twórców po Brexicie, bo nikt nie wie co z nami będzie, ale na pewno na ich decyzję o zakupie miały też wpływ niższe ceny – śmieje się. Ubrania, sztuka czy artykuły wyposażenia wnętrz są powszechnie uważane w Europie za dobre jakościowo. Teraz więcej osób będzie je kupować, bo będą też tanie. Złoto, srebro i... whiskey Choćby częściowo chronieni przed wpływem słabej waluty są też ci, którzy trzymają oszczędności w formie cennych kruszców. Gdy, zdawałoby się, przewidywalne rynki walut zaczynają szaleć, wiele osób zwraca się w stronę najbezpieczniejszych inwestycji. Od czasu Brexitu złoto zyskało aż 7 proc. na wartości, a srebro – kilkanaście procent. Inne produkty, które mocno teraz potaniały, to... szkocka whiskey i to taka „z górnej półki”. – Rzadkie gatunki szkockiej whiskey można dziś kupić o prawie 18 proc. taniej niż jeszcze parę miesięcy temu – wyjaśnia 28-letni Robert z Glasgow, pracownik sklepu z alkoholami i znawca lokalnych trunków. – Takie butelki kupuje się na zasadzie podobnej, jak stare wino. Można wybierać samemu, o ile ma się wiedzę i „nosa”, lub kupić pakiet stu dobrych whiskey, które mają zdaniem ekspertów największe szanse na przyrost wartości w ciągu najbliższych lat – wyjaśnia. Łatwiej na rynku Gdy waluta traci na wartości, zmniejsza się zainteresowanie pracowników danym krajem. Jeśli taka sytuacja utrzyma się w dłuższej perspektywie, konkurencja może się znacznie zmniejszyć na rynku pracy. Managerowie czy dyrektorzy, dla których pensja jest najważniejszym argumentem przy poszukiwaniu pracy, mogą przenieść się za Ocean lub do któregoś z krajów Unii. Ale dotyczy to też pracowników najniższego szczebla, o czym już raz przekonała się 44-letnia Katarzyna, która pracuje w warszawskiej agencji pracy rekrutującej osoby do szklarni i na farmy na Wyspach. – 5-6 lat temu temu funt kosztował ok. 4,30 zł. W porównaniu z czasami najsilniejszej waluty, oznaczało to dla pracowników zarobki niższe o nawet dwa tysiące złotych miesięcznie. A proszę pamiętać, że chodzi o najgorzej płatne prace sezonowe. Tu każdy funt się liczy – tłumaczy Katarzyna. Jej agencja miała wtedy problemy ze znalezieniem pracowników chętnych na wyjazd. – Dla ludzi z mniejszych miejscowości to nadal była pensja marzeń, ale w Warszawie nikt się nie zgłaszał. Większość uważała, że może znaleźć pracę na miejscu za tyle samo (ok. złotych). Inni liczyli, że im się to nie opłaca, bo wprawdzie na Wyspach zarobią więcej niż w Polsce, ale dojdą do tego koszty wynajmu mieszkania, nieco droższe wyżywienie czy bilety lotnicze. I rezygnowali – podsumowuje. Teraz sytuacja może być nieco podobna, co brytyjskich pracowników może zachęcić do emigracji, a potencjalnych przybyszy z Polski, Bułgarii czy Litwy – do szukania szczęścia w innym kraju. Dla tych, którzy mimo wszystko pozostaną na Wyspach, będzie to oznaczało mniejszy tłok w pośredniaku i więcej ciekawych ofert. Z euro bywało gorzej A jakie pozytywy mogą wyniknąć z niższego kursu funta wobec euro? Na pierwszy rzut oka – żadne. Wycieczka do Paryża czy Barcelony będzie o 10 proc. droższa niż przed Brexitem, podobnie jak wakacje w Grecji czy Włoszech. To więc dobry czas na wakacje w kraju i lepsze poznanie choćby szkockich lasów czy południowego wybrzeża. Ci, którzy upierają się przy zagranicznych eskapadach, nie powinni jednak rozpaczać. Taki sam kurs funta do euro, jak teraz, był już latem 2014 roku. Sytuacji nie można więc nazwać (póki co) dramatyczną. – Szczęście w nieszczęściu, że całe to zamieszanie zaczęło się pod koniec czerwca, gdy większość ludzi miała już kupione wakacje – zauważa 27-letnia Patrycja z Luton, właścicielka sklepu, która wycieczkę do Chorwacji kupiła jeszcze w kwietniu. – Większość ludzi dawno już kupiło wakacje. A do przyszłego roku sytuacja pewnie się jakoś unormuje – dodaje optymistycznie. Amerykanie nas uratują? Mniej wesoło jest na linii USA – Wielka Brytania, bo stosunek funta do dolara jest najmniej korzystny od 31 lat. Biorąc pod uwagę, że Ameryka to jeden z naszych największych partnerów handlowych, można wpaść w rozpacz. Znów jednak nie musi to dotyczyć wszystkich branż. Przykładowo, tygodniowy pobyt w hotelu Holiday Inn na północy Londynu ze śniadaniem dwa lata temu kosztował amerykańskiego turystę ok. 150 funtów za noc, czyli 256 dolarów. Dziś za ten sam pokój zapłaci już tylko 193 dolary. Od dawna wakacje dla Amerykanów nie były tak tanie. Już teraz widać wzrost zainteresowania przyjazdem, dlatego właściciele restauracji, hoteli czy organizatorzy wycieczek powinni zacierać ręce i intensywnie się reklamować. Tajemnica juana W ciągu weekendu po ogłoszeniu wyników wartość funta w stosunku do chińskiego juana spadła z 9,65 do 8,84. Czy to kolejna zła wiadomość? W żadnym razie! Po pierwsze, w Chinach brytyjskie towary cieszą się olbrzymią popularnością, a wycieczki bogatych Chińczyków wydające w londyńskim centrum setki tysięcy funtów przestają już dziwić. – Pierwsze, co pomyślałam, gdy usłyszałam o Brexicie, to jutro zaczynają się letnie wyprzedaże w Harrodsie. W tym roku będzie mnóstwo promocji – cieszyła się jedna z chińskich klientek na Twitterze w piątkowy wieczór. Z kolei 52-letni Piotr, właściciel małej restauracji w centrum Manchesteru, twierdzi, że więcej klientów to zawsze dobra wiadomość, nawet jeśli wywołane jest niekorzystnym kursem walut. – U konkurencji już widzę próby sprytnego podniesienia cen. Często robią to nawet tak, że klient myśli, że trafił na promocję, podczas gdy w rzeczywistości płaci więcej – tłumaczy. – Sam też będę musiał podnieść ceny, ale zrobię to tak, by klienci ode mnie nie uciekli. Także więcej turystów to dla mnie świetna wiadomość. Jak już przyjadą, to nikt nie będzie się kłócił o kilka pensów. I tak zostawią u nas swoje pieniądze. Taką przynajmniej mam nadzieję – przyznaje. Rocznie na Wyspy przybywa 200 tysięcy chińskich turystów. W ostatnich tygodniach o 200 proc. zwiększyła się liczba zapytań o wycieczki na Wyspy w popularnym chińskim serwisie rezerwacyjnym Ctrip. Jest jeszcze jedna dobra wiadomość związana z juanem. Gdy stoi on wysoko w stosunku do brytyjskiej waluty, część przedsiębiorców może szukać alternatywy dla towarów z Chin, takich jak sprzęty domowe, kosmetyki czy ubrania. Gdyby zwrócili się w stronę Polski, rodzime firmy miałyby co co ze złotym? – Ja się z tego wszystkiego cieszę, bo już widzę duże oszczędności w przyszłorocznych opłatach za studia. Mówiąc szczerze, mam nadzieję, że niski funt się utrzyma... – uważa 21-letnia Maja z Krakowa, która studiuje w Cambridge anglistykę. Wprawdzie musi dorabiać sobie w czasie roku szkolnego na własne wydatki, jednak rodzice pokrywają jej koszty studiów i mieszkania. – Pieniądze dają mi w złotówkach i sama je wymieniam, więc dla mnie im niższy kurs funta, tym więcej zostaje w kieszeni – śmieje się. W podobnie korzystnej sytuacji będą ci studenci, którzy dostają w Polsce stypendium czy grant, za który utrzymują się w Wielkiej Brytanii. Inny plus? Krewni i znajomi, którzy od dawna odkładają odwiedziny na Wyspach, wreszcie powinni się na nie zdecydować. Przykładowo, obiad w niezłej restauracji za 19 funtów, za który w zeszłym roku musieliby zapłacić 110 złotych, dziś kosztuje 98 złotych. O ok. 10 proc. mniej zapłacą też za hotele, transport czy atrakcje. – Tego typu oszczędności dobrze widać przy dużych kwotach. Każdego lata wybieram się do Londynu na duże zakupy dla całej rodziny i cieszę się, że w tym roku zapłacę kilkaset funtów mniej – cieszy się 35-letnia Monika, prezes fundacji i mama dwójki dzieci z Warszawy. Twierdzi, że z powodu niższych cen planuje w tym roku zostać w Londynie o kilka dni dłużej i... wydać więcej. Jak nie stracić płacąc za wakacje ? Warto uważnie przyglądać się wahaniom walut. Kto jeszcze nie zarezerwował wakacji powinien wybierać kraje, których waluta nadal jest słaba w porównaniu z funtem, a koszty życia relatywnie niskie – wyjaśnia Andrew Brown z Post Office Travel Money. Przykłady? Meksyk, Brazylia, Malezja czy RPA. Z bliższych kierunków najtaniej będzie dla nas na brytyjskim wybrzeżu. Sonia Grodek
PLUS Po brexicie też jest życie Nie popadam w paranoję. Jeżeli ktoś na mnie krzywo popatrzy, to nie zawsze dlatego, że jestem Polką - mówi Iga Paczkowska, która mieszka w Bostonie od... 21 lutego 2020, 2:00 PLUS Graham Masterton: Myślę, że horrory są terapeutyczne. A przy tym zapewniają zastrzyk adrenaliny i nieprzespane noce [WYWIAD] – Ludzie mi czasami mówią: „o Boże, nie możesz tego napisać, to obrzydliwe”, ale kiedyś widziałem na stacji kolejowej człowieka, którego pociąg przejechał na... 24 czerwca 2022, 8:00 Komisja Europejska wszczęła postępowanie wobec Wielkiej Brytanii. Powodem jest złamanie prawa międzynarodowego przez Brytyjczyków Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Maroš Šefčovič odpowiedzialny za stosunki międzyinstytucjonalne i prognozowanie poinformował, że Komisja Europejska... 15 czerwca 2022, 14:31 PLUS Polska Akcja Humanitarna rusza z projektem „Misja Polska”. Potrzebni ludzie do pracy Lena przyjechała do Krakowa z trzema córkami i osiemdziesięcioletnią mamą, od dnia rozpoczęcia wojny nie wylała ani jednej łzy. Ałła już raz spakowała chłopców... 10 czerwca 2022, 2:00 PLUS Kroniki zwykłego człowieka. Pułapka Wilczka Jednym z największych bohaterów społecznej wyobraźni w III RP pozostaje Mieczysław Wilczek. Dla wielu ten autor słynnej ustawy, wprowadzającej zasady... 10 czerwca 2022, 2:00 PLUS ROZMOWA Patrycja Markowska: Nasz wewnętrzny głos nigdy się nie myli W swych nowych piosenkach Patrycja Markowska śpiewa o wolności – dlatego zatytułowała zawierającą je płytę „Wilczy pęd”. Nam opowiada jak starała się wyrwać... 10 czerwca 2022, 2:00 PLUS Alicja Szemplińska: W polskim show-biznesie trzeba umieć zawalczyć o siebie Telewidzowie pokochali ją, kiedy wygrała „The Voice of Poland” i „Szansę na sukces”. Niestety: pandemia sprawiła, że nie mogła reprezentować Polski na... 3 czerwca 2022, 2:00 PLUS Spektrum autyzmu. Skoro nie choroba, to właściwie co? Rozmowa z Moniką Szubrycht, autorką książki „Autyzm. Bliski daleki świat” Niektórzy ze spektrum radzą sobie tak świetnie, że nikt nawet nie dostrzega ich trudności. Inni są jak bohater filmu „Rain Man”. O tym, czym właściwie jest... 27 maja 2022, 2:00 PLUS "Chcemy eksplorować kosmos, a nie dbamy o własną planetę". Rozmowa z krakowską pisarką Gają Grzegorzewską, autorką powieści "Selkis" Gdy zaczęłam pisać „Selkis” zaczęła się pandemia. Nie miałam wtedy dobrej opinii o ludzkości i o tym, co robimy z naszą planetą. Właśnie z powodu tej niechęci... 27 maja 2022, 2:00 PLUS Stanisław Kurkowski, lutnik z Krakowa: W pracowni gram pierwsze skrzypce O swojej pracowni mówi, że to miejsce, w którym odpoczywa, chociaż zawsze ma tu coś do zrobienia. Nic dziwnego, wykonanie skrzypiec zajmuje nawet kilka... 29 kwietnia 2022, 2:00 Czytaj w weekend! Gazeta Krakowska pełna ciekawych, inspirujących tekstów Poruszające reportaże, ciekawe wywiady, wciągające kryminały. Oto nasz wybór najlepszych treści z magazynu Gazety Krakowskiej na weekend: ogólnopolskich i tych... 22 kwietnia 2022, 14:35 PLUS Mniszek lekarski czy pokrzywa? Dzikie zioła są smaczne i zdrowe – przekonuje Piotr Ciemny Dzikie zioła i chwasty warto jeść codziennie, zwłaszcza wiosną. Jak ich szukać, gdzie zbierać i w jaki sposób wykorzystywać – mówi Piotr Ciemny, autor książki... 15 kwietnia 2022, 2:00 PLUS Jak wierzyć w miłosierdzie Boże, gdy giną niewinni ludzie? - odpowiada o. Robert Plich, dominikanin Obrazy z wojny w Ukrainie, które pokazują media, prowokują do stawiania pytań religijnych i metafizycznych. Odpowiedzi na nie poszukuje dominikanin - o. Robert... 15 kwietnia 2022, 2:00 PLUS Idealny kandydat na głowę rodziny okazał się gwałcicielem pasierbicy To nie był łatwy wybór. Jednak Dorota D. w końcu zdecydowała, że będzie bronić swojego partnera, z którym miała sześcioro dzieci, a nie córkę z pierwszego... 25 marca 2022, 2:00 PLUS Ukraiński naukowiec: W ostatnich latach zaszła w nas duża zmiana. Wygramy - Rosyjscy znajomi, naukowcy, piszą do mnie, że im wstyd. I dopisują: Usuń tego maila zaraz po przeczytaniu. To jest taki poziom zastraszenia - mówi prof. Yurij... 11 marca 2022, 2:00 PLUS Sarsa: Zatrzymajmy się na chwilę – i pójdźmy do lasu Wszyscy znamy Martę Markiewicz jako Sarsę – autorkę takich przebojów, jak „Naucz mnie” i „Zapomnij mi”. Teraz piosenkarka powraca po dwóch latach milczenia z... 11 marca 2022, 2:00 PLUS Życie jest piękne, ale o samodzielność musisz w Polsce zawalczyć. O Tomku, który mimo braku ręki i nogi nie chciał przejść na garnuszek ZUS 170 tys. zł to dużo mniej niż NFZ i budżet państwa zyskały przez 14 lat z podatków i składek młodego mężczyzny bez ręki i nogi, który się zaparł i postanowił... 18 lutego 2022, 2:00 Przeprowadzki do Wielkiej Brytanii coraz rzadsze. Emigrujemy głównie do Niemiec. Ile waży i ile kosztuje wyprowadzka? Przeprowadzki za granicę są dziś mniej popularne niż powroty do kraju – po raz pierwszy w historii Polska ma dodatnie saldo migracyjne. Zawirowania związane... 16 lutego 2022, 13:28 PLUS XII ranking aktorów krakowskich Łukasza Maciejewskiego. Kto zachwycił w 2021 roku? Ubiegłoroczna edycja Rankingu Aktorów Krakowskich przepełniona była moją troską i nadzieją na powrót: aktorów na teatralne sceny oraz widzów do teatrów. To się... 9 stycznia 2022, 8:13 Jak pili Polacy w PRL? Pijaństwo urosło do rangi sprzeciwu wobec ustroju W PRL-u pijaństwo urosło do rangi sprzeciwu wobec ustroju: podczas libacji wśród swoich przeklinano i komunę, i Ruskich, i towarzyszy sekretarzy, i bezpiekę -... 7 stycznia 2022, 2:00 PLUS O krok od zabójstwa. Łup? 550 złotych i sześć wódek. Napad na emeryta pod Oświęcimiem Gdyby nie zimna krew policjanta, skatowany we własnym domu pod Oświęcimiem 80-letni Lucjan F. nie miałby szans na przeżycie. Dwaj bandyci skrępowali go kablem i... 7 stycznia 2022, 2:00 PLUS Wszystkie dyscypliny Moniki. Mimo niepełnosprawności, kobieta nie może żyć bez sportu. Jest dla niej jak powietrze Amp futbol, biathlon, narciarstwo biegowe i inne. Lista sportów, które uprawia Monika Kukla z Niepołomic, jest imponująca. Mimo niepełnosprawności, kobieta nie... 1 stycznia 2022, 15:23
Najbardziej prawdopodobny jest brexit, ale nie można wykluczyć pozostania Wielkiej Brytanii w UE; po brexicie Europa będzie jeszcze bardziej zdominowana przez duopol niemiecko-francuski, co może spowodować tendencje odśrodkowe – powiedział PAP europoseł PiS Ryszard Czarnecki. Brytyjski rząd podda w piątek pod głosowanie projekt umowy wyjścia z UE, ale bez deklaracji politycznej na temat przyszłych relacji ze Wspólnotą. Przyjęcie umowy wystarczyłoby do opóźnienia brexitu do 22 maja, ale nie spełniłoby jeszcze wymogów dotyczących ratyfikacji porozumienia. "Poczekajmy, zobaczymy, scenariusze mogą być różne i cały czas nie można wykluczać pozostania Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej" - powiedział w piątek PAP Czarnecki. Przyznał, że pozostanie W. Brytanii w UE "miałoby swój urok dla Polski" oraz dla Polaków dla mieszkających na Wyspach. "Po pierwsze bardzo dużo polskich firm eksportuje (swoje towary) na Wyspy, i jest to coraz większy wolumen eksportowy, to jest korzystne dla naszej gospodarki. Po drugie - żyje tam de facto 1,5 mln Polaków i naszym obowiązkiem jest dbać o ich interesy. Po trzecie - w wymiarze geopolitycznym, do momentu, kiedy Wielka Brytania jest we Wspólnocie, mamy do czynienia z chybotliwą, ale równowagą sił" - ocenił Czarnecki. Europoseł PiS zaznaczył, że Wielka Brytania ma podobne do Polski poglądy na temat wielu problemów ekonomicznych w UE, w tym związanych z deregulacją gospodarki. "Również, gdy chodzi o przyszłość Unii, to wizje Warszawy i Londynu są podobne, czyli raczej Europa ojczyzn, Europa narodów, a nie jakieś super-państwo z siedzibą w Brukseli, które de facto jest zakładnikiem dwóch największych krajów członkowskich Unii - czyli Niemiec i Francji" - zaznaczył. Tymczasem po brexicie - jak ocenił - "nastąpiłby przechył w kierunku duopolu, nie chcę powiedzieć dyktatu, niemiecko-francuskiego, co powodowałoby tendencje odśrodkowe". "A to nie byłoby dobre dla przyszłości Unii dobre" - podkreślił. Czarnecki nie wykluczył, że konsekwencją duopolu niemiecko-francuskiego byłoby w przyszłości zacieśnienie współpracy Wielkiej Brytanii ze Stanami Zjednoczonymi oraz krajami tzw. nowej Unii, które przystąpiły do Wspólnoty w ostatnich 15 latach. "Jeżeli Europa coraz bardziej będzie podporządkowana duetowi Berlin-Paryż, to - w reakcji na to - będą tworzone grupy państw, które będą broniły się przed takimi dyktatem. Już widać to po polityce rządu w Rzymie. Widzimy to także po integrowaniu się całej nowej Unii. Myślę, że takie alternatywne ośrodki mogą się pojawić, z przyszłą rolą Polski - jako największego kraju tej nowej Unii i kraju numer pięć po brexicie - w tej polityczne Europie" - powiedział europoseł PiS. Według niego, Polska "w sposób naturalny może być liderem takiej inicjatywy". "Siłą rzeczy taka inicjatywa byłaby kręgiem państw szczególnie blisko współpracującym z USA, co miałoby dla nas ważny wymiar gospodarczy i militarny" - ocenił. Zdaniem Czarneckiego, "dzisiaj najbardziej prawdopodobny jest brexit". "Nie od razu, po negocjacjach odnośnie setek regulacji ekonomicznych, socjalnych, finansowych, ale jednak do tego prze premier Jej Królewskiej Mości Theresa May, a także większość Partii Konserwatywnej" - ocenił europoseł PiS.
Brytyjski rząd dał jasno do zrozumienia, że po Brexicie chce zrezygnować z dostępu do wspólnego unijnego rynku. Theresa May zamiast bezcłowego handlu z Unią Europejską chce zyskać swobodę zawierania porozumień handlowych z krajami długi czas wydawało się, że Londyn jest gotów pójść na duże ustępstwa w negocjacjach z Bruselą pod warunkiem zapewnienia sobie dostępu do wspólnego unijnego rynku. Wydawało się, że jest to najkorzystniejsze rozwiązanie z punktu widzenia brytyjskiego biznesu, dla którego nic w tej kwestii by się nie zmieniło, a jak wiadomo pieniądz lubi spokój. Jednak w poniedziałek, tuż przed spotkaniem z Michelem Barnierm, pojawiły się pogłoski jakoby premier Theresa May wcale nie zależało tak bardzo na unii celnej ze spadek kursu funta - powodem "czarny poniedziałek" na Wall StreetNa Downing Street 10 w kuluarach mówi się o "definitywnym opuszczeniu unii celnej". Według brytyjskich mediów jest to bardzo prawdopodobne. "The Times" sugeruje, że pewne obowiązujące do czasu Brexitu rozwiązania pozostawałyby w mocy podczas okresu przejściowego, ale docelowo UK miałoby zyskać całkowitą "wolność" w tym kolei w "The Sunday Times" czytamy o konflikcie na łonie Partii Konserwatywnej. Bardziej ugodowo nastawieni w tej kwestii politycy, tacy jak Amber Rudd mówią o zachowaniu pewnej formy gospodarczej współpracy z UE, a z kolei "twardzi" brexitowcy, jak Dominic Rudd absolutnie wykluczają takie który zaatakował swojego rodaka toporkiem UNIKNIE więzienia"Opuszczając Unię Europejską musimy uwolnić się od unii celnej, która chroni nieefektywnych producentów kontynentalnych kosztem najbiedniejszych konsumentów w Wielkiej Brytanii " - komentował ostro Jacob Rees-Mogg. Czy tak radykalna postawa stanie się oficjalną linią partii?Oficjalnie gabinet premier May jeszcze nie zajął stanowisko w tej sprawie. "Stanowisko rządu zostało określone w dokumencie dotyczącym przyszłego partnerstwa handlowego z Unią" - informuje rzecznik Downing Street 10. "W sierpniu opublikujemy dokument, w którym przedstawimy dwie opcje dotyczące naszej przyszłości w tym względzie."Redaktor serwisuFanatyk futbolu na Wyspach, kibic West Ham United ciągle początkujący kucharz. Z wykształcenia polonista i nauczyciel, który spełnia się w dziennikarstwie. Pochodzi z Wieliczki, w Wielkiej Brytanii mieszka od 2008 roku, gdzie znalazł swoje miejsce na ziemi w Londynie. Zorganizowany, ale neurotyczny. Kieruje się w życiu swoimi zasadami. Uwielbia biegać przed wschodem słońca i kocha literaturę francuską.[email protected]Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]
Eksperci Ebury: W ostatnich dniach kurs funta brytyjskiego w parach z głównymi walutami, jak i ze złotym, wykazywał się zwiększoną zmiennością ze względu na dość dramatyczny rozwój sytuacji w kwestii brexitu W sierpniu funt brytyjski otrzymał mocny cios po tym jak urzędujący premier Boris Johnson podjął kroki mające na celu powstrzymanie oponentów od podjęcia działań, które mogłyby zapobiec tzw. Brexitowi bez umowy. Wysiłki Johnsona miały na celu wstrzymanie prac brytyjskiego parlamentu na około miesiąc. W ich konsekwencji posłowie Izby Gmin po zakończeniu wczorajszej sesji rozpoczęli przerwę – powinni wrócić do obrad dopiero 14 października, na dwa tygodnie przed ustalonym terminem wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Podejmując wspomniane kroki, premier Johnson twierdził, że nadal pozostanie wystarczająco dużo czasu, aby Izba Gmin podjęła dyskusję w kwestii Brexitu. Już wtedy było jednak jasne, że głównym powodem stojącym za decyzją Johnsona była chęć ukrócenia jakichkolwiek działań ze strony oponentów, którzy mogliby zablokować próby przeprowadzenia Brexitu bez umowy. Po powrocie posłów po przerwie wakacyjnej, temat Brexitu z oczywistych względów zdominował dyskusję w niższej izbie parlamentu. Funt brytyjski oczywiście reagował na co istotniejsze wieści dotyczące Brexitu. W reakcji na słowa Borisa Johnsona, który odgrażał się możliwością ogłoszenia wcześniejszych wyborów parlamentarnych w przypadku próby zablokowania Brexitu bez umowy, szterling na krótką chwilę osłabił się do najniższego poziomu od 2016 roku w relacji do dolara amerykańskiego, istotnie tracąc również w parze ze złotym. Od tego czasu funt brytyjski zdołał jednak odrobić straty, zwłaszcza po tym, kiedy większość w Izbie Gmin podjęła działania mające na celu zapobiegnięcie Brexitowi bez porozumienia. Johnson nie zdołał także wymusić na parlamencie wcześniejszych wyborów – procedura umożliwiająca ich ogłoszenie wymaga kwalifikowanej większości dwóch trzecich głosów, której nie zdołał uzyskać premier. Co stanie się teraz? Na chwilę obecną premier Johnson ma czas do 19 października na przegłosowanie w parlamencie umowy regulującej stosunki z UE po Brexicie, albo na zebranie większości parlamentarnej opowiadającej się za Brexitem bez umowy. Oba scenariusze (a zwłaszcza drugi) wydają się w naszym przekonaniu mało prawdopodobne. Jako coraz wyraźniejsza alternatywa rysuje się kolejne przesunięcie terminu Brexitu. Jeżeli do 19 października dalej nie pojawi się żadne rozwiązanie kwestii wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, premier będzie zobligowany do złożenia wniosku o przedłużenie terminu Brexitu do 31 stycznia. Niepodjęcie takiego działania oznaczałoby złamanie prawa. Rosnące prawdopodobieństwo kolejnego przełożenia terminu Brexitu sprzyjało funtowi brytyjskiemu w ostatnich dniach. Niemniej, inwestorzy wciąż nie mają pewności co czeka Wielką Brytanię w przyszłości, stąd w przypadku braku konkretnych, pozytywnych informacji potencjalne umocnienie funta brytyjskiego może być ograniczone. Wciąż oczekujemy, że uda się znaleźć rozwiązanie Brexitu, które nie zakłada wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej bez umowy. Rynek również zdaje się skłaniać w tę stronę. Bukmacherzy szacują, że prawdopodobieństwo Brexitu bez porozumienia spadło z okolic 50% notowanych jeszcze tydzień temu do ok. 25% obecnie. Jak funt zareagowałby na Brexit bez umowy? Mimo tego, iż po ostatnich decyzjach brytyjskiego parlamentu, bukmacherzy (i rynki finansowe) w mniejszym stopniu oczekują Brexitu bez porozumienia, nie jest to jednak scenariusz, który na tym etapie można wykluczyć. W przypadku jego realizacji spodziewalibyśmy się gwałtownej wyprzedaży funta brytyjskiego o ok. 5-10% w relacji do dolara amerykańskiego z obecnych poziomów, co oznaczałoby, że kurs GBP/USD znalazłby się w okolicach 1,10-1,16. z uwagi na fakt, iż Brexit bez porozumienia nie byłby korzystny również dla krajów strefy euro, skala osłabienia w relacji do wspólnej europejskiej waluty powinna być mniejsza. Część analityków sugeruje, że w przypadku Brexitu bez umowy kurs GBP/EUR mógłby zbliżyć się do parytetu, aczkolwiek my uważamy taki scenariusz za mało prawdopodobny. W przypadku Brexitu bez porozumienia funt powinien osłabić się również w parze z polskim złotym, aczkolwiek – z uwagi na fakt, że wzrost ryzyka po Brexicie bez porozumienia również nie sprzyjałby złotemu – skala wyprzedaży powinna być mniejsza niż w przypadku spadku kursu GBP/EUR. Kurs GBP/PLN w przypadku takiego obrotu spraw naszym zdaniem powinien znaleźć się w okolicach 4,50-4,65. Warto podkreślić, że rynki finansowe nadal uważają scenariusz Brexitu bez porozumienia za najgorszy wariant dla brytyjskiej gospodarki, przynajmniej w krótkim terminie. Tak zwany „no deal” może bowiem skutkować wzrostem cen w Zjednoczonym Królestwie, zważywszy na to, że istotna część handlu zagranicznego Wielkiej Brytanii musiałaby przestawić się z powrotem na reguły określone przez Światową Organizację Handlu (WTO). Najpewniej towarzyszyłby temu spadek zaufania konsumentów oraz biznesu. Na szczęście „no deal” nie jest scenariuszem bazowym. Cokolwiek się ostatecznie nie wydarzy, póki co niepewność związana z wydarzeniami w Wielkiej Brytanii pozostaje wysoka – obecnie nic nie jest pewne. Analitycy Ebury – Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk Komentarze (0) obecnie brak komentarzy, zapraszamy do komentowania.
co bedzie z funtem po brexicie